- Mylisz ostrą animozję z ostrym afektem."
Mara Dyer bardzo dużo przeszła, w swoim krótkim życiu. Nie pamięta wypadku, w którym zginęli jej przyjaciółki i chłopak. Dziewczyna, aby otrząsnąć się z traumatycznych przeżyć, wyjeżdża z swojego rodzinnego miasta i przeprowadza się do Miami, wraz z swoją rodziną. Nowa prywatna szkoła, jest wielkim wyzwaniem dla Dyer. Już od pierwszego dnia, poznaję przystojnego Noaha oraz zaprzyjaźnia się z Jamie.
Szesnastolatka, ma problemy psychiczne. Widzi coś czego nie ma, niekiedy też słyszy. Ciągle widzi w lustrze przyjaciół czy też słyszy wołania jej chłopaka. Dziewczyna widzi, że dzieję się z nią coś niedobrego, jednak nikomu o tym nie mów, nie chcę trafić do psychiatryka. Kiedy niedaleko szkoły, znajduję zaniedbanego psa, próbuję jej pomóc, niestety pojawia się właściciel. Dziewczyna próuję wyjaśnić, że źle nim się zajmuję, on nic sobie tego nie robi, tylko grozi Mary i biję Mabel (bo tak się wabi pies) przy niej.. Wtedy Dyer życzy mu okrutnej śmierci, która staje się realistyczna...
"Mara Dyer. Tajemnica" była dla mnie wyzwaniem. Nie chodzi mi o to, że mnie nudziła itp. Bo tak nie było! Po prostu, czytelnicy nie mogą wierzyć na słowo. Nie wiemy czy to co nam opowiada Mary, jest prawdą czy też wynikiem jej halucynacji. Raz to co nam opowiada jest prawdą, a niekiedy nie. Więc czytelnik musi z przymrużeniem oka śledzić wydarzenia.
Czy z Marą na prawdę jest tak źle? Czy powinna trafić do psychiatryka? Czy to ona zabiła swoich przyjaciół, chłopaka, nauczycielkę, aligatory, owady oraz właściciela psa? Czy Noah jest także nienormalny? A może to dar? Czy ta dwójka mogą być razem? Czy tak na prawdę chłopak dziewczyny żyję i to on porwał jej młodszego brata? Czy dziewczyna jest niebezpieczna dla swojej rodziny, mieszkańców oraz samej siebie?
Opowiada nam o wszystkim Mara. Śledzimy wydarzenia przez jej odczucia, myśli, a i tak czytelnik pozostaje z pełną garścią pytań, bez odpowiedzi. Napięcie trzyma do samego końca, wzrasta i wzrasta. Zakończenie mnie zaskoczyło! Na końcu zastanawiałam się czy aby na pewno Mara miała te halucynacje i pewnie (może) dowiem się w kolejnej części tej genialnej książki, oby! Autorka pisała językiem lekkim, dzięki czemu książkę czytało się na jednym tchu!
Książkę jak najbardziej polecam wszystkim, jest ona na prawdę genialna! Można się przy niej śmiać, denerwować, płakać, wszystko! Z niecierpliwością, czekam na kolejną część! Mam nadzieję, że wy także się na nią skusicie i pozwolicie aby Mary wprowadziła was w swój umysł!
cześć, masz bardzo ładny blog i fajnie piszesz posty. Obserwacja za obserwację? Jeśli tak to ty zacznij i i daj znać że moja kolej. :)
OdpowiedzUsuńhttp://blogmoimzyciem.blogspot.com/
Pozdrawiam cieplutko :)